komunikacja miejska

te wszystkie znaki 
wskazują tylko na siebie

mediatorom brakuje języka
bo ten woli się całować

niezrozumiałym jedynie jest 
że się samo przez się rozumie

życzenia wysiadają
a chęci ustępują miejsca samo-woli


homo faber

w mieście nie spotka się już żywej duszy
na spacerze późną porą spotkać można tylko wielkie
betonowe
żelazne
relikty człowieczeństwa

spotkać można ślady indywidualności
wymazane sprejem w tunelach-przejściach na drugą stronę ulicy
które tak zwane władze miejskie wtórnie zamazują szarą farbą i scalają nas w tak zwaną szarą masę

spotkać można podpisy i dobytki którymi ludzkość tak się szczyci
ale nigdy nie spotka się twarzy człowieka zań odpowiedzialnego

odgradzamy się mostami
zamykamy się w budynkach
zaszywamy w ubraniach

a przecież tym co nas łączy jest nagość

jesteśmy nieludzko wyalienowani jako ja
i wynaturzenie ludzcy jako ludzie


jakimpl:

no filters

Footage: Szymon Bik
Actress: Magdalena Krawczyk (Corny)
Music & Montage: Mateusz Szymański (Jakim)

nieformalna grupa artystyczna jedna/szósta

me & my lovers had made another thing

footage: @politoksyamoria
actress: me @brena-over
music&montage: @jakimpl

informal artistic group jedna/szósta

śmierć jest dysocjacją par excellence

jedyne czego chcieliśmy to było wszystko

dziś widzę te wszystkie dzieci
ze straconym już bezpowrotnie potencjałem
zarzygane swoją własną śliną
z językami u stóp na wieść o jakiejkolwiek
darmowej możliwości próby degradacji

domeną ludzi zdolnych jest lenistwo

kiedy się chce wszystkiego
to się już niczego nie chce


rozpad ex nihilo

gdy uderza mnie wyobrażenie o pojęciu istnienia
jedyną logiczną odpowiedzią jest rezonans

wszyscy którzy popełnili samobójstwo z ciekawości wiedzieli że
rzeczywistość jest w istocie niczym prócz spełnienia


pora roku

dla wszystkich uczestników miejskiej komunikacji
nastała wiosna
tak samo jak zwykle narzeka się na temperaturę w autobusie 

czy to nie najwyższa pora by uświadomić sobie że
państwowe spółki wszystkim nie dogodzą
wciąż wszystkich zaskakuje przewidywalność polskiego życia
supermarkety można poznać po kolorach klinkieru
standaryzujemy tramwaje i pseudoindywidualizujemy je nadając im imiona

mijając kolejne przystanki czuję że minął już rok
od kiedy przynależę
jestem częścią większego planu
miasta gdzie wszystko się zaczyna
i nic wydaje się nie kończyć 


Jakim & Corny - Szklany Klosz

konglomerat moich dzisiejszych przeżyć, myśli z nimi związanych i ich opisów a także myśli muzycznej i realizatorskiej @jakimpl 
cegiełkę dołożył też @politoksyamoria, któremu skradłam zwrotkę wiersza

przy tym wszystkim to jeszcze tribute do pobratymców naszej egzystencji Hadal Erotics

enjoy


grupa artystyczna jedna/szósta

jakimpl:
“ brena-over fell in there
When you gaze long into an abyss the abyss also gazes into you.
”
we’ve just made some kind of portal in my room

jakimpl:

brena-over fell in there

When you gaze long into an abyss the abyss also gazes into you.

we’ve just made some kind of portal in my room

mecenas

proszę pana
nie gniewa się pan przypadkiem
że sztuka nie w cenie
że całą gażę przeżarł
trubadur z zachodu
co tylko o seksie
pod nosem mruczy

proszę pani
to nie przypadek
że takie a nie inne czasy
że artystom się sztuka przejadła
to kurwy najgorsze
co tylko o pieniądzach
zrzędzą za plecami


nasza normalność

politoksyamoria:

sałatka nadwiślańska nad rawą
igristoje u jana kochanowskiego
atrybuty serafinie artefaktami grzeszników
skapująca czerń wadliwego atramentu
na ramiona znużone dwudziestoma jeden
kilogramami farby koloru białego

trochę kochankowie trochę bliźnięta
trochę na modłę totalitarnych reżimów
zbyt niewyraźne na pismo
za blade na obraz
mówiąc zwyczajnie - patologia

taka normalna codzienna patologia
w której świece więdną zamiast płonąć
pałace mają obdarte ściany cieknące rury
nieoświetlone deski sceny gdzie do tanga trzeba trojga


IIIV

poenzja:

za chwilę weekend, za chwilę wakacje. uderza mnie życie. to znaczy, czas biegnie coraz sybciej i szybciej. za chwilę będę pełnoletnia, za chwilę matura, za chwilę się wyprowadzę, za chwilę będę szukać pracy. czuję że nie zdążę. przed chwilą był poniedziałek, za chwilę jest weekend. boję się. przed chwilą się urodziłam i za chwilę umrę.
widzę wszystkich ludzi którzy byli dziećmi, a dziś dokonują życiowych wyborów (albo życie za nich wybiera). i ci ludzie nie mają nic do powiedzenia.
życie przegania się ze śmiercią, piją a potem rzygają na siebie nawzajem. czas leje na nas wszystkich, a nawet nie wiemy czym jest. co więcej: sami nie wiemy czym jesteśmy.

tydzień dopiero się zaczął, mamy pierwszego września - pierwszy dzień szkoły. uderza mnie życie, to znaczy, wakacje ciągną się i ciągną, mam wrażenie, że nigdy się nie skończą. od roku jestem pełnoletnia, maturę dawno zdałam, wyprowadziłam się jeszcze wcześniej, praca sama mnie znajduje. przed chwilą pisałam tamten post, za chwilę napiszę kolejne. nie boję się. przed chwilą się urodziłam i w każdej chwili mogę umrzeć. widzę siebie, która na szczęście prawdopodobnie już zawsze pozostanę dzieckiem i dokonuję codziennie wyborów, które ważą na moim życiu (i życie bynajmniej za mnie nie wybiera). co więcej - mam coś do powiedzenia.

życie przegania się ze śmiercią, walą razem w żyłę, a potem uprawiają perwersyjny seks. czas jest zawsze właściwy, a my wciąż zastanawiamy się czym jest. co więcej: wciąż zastanawiamy się kim jesteśmy.